�?adowanie....


Działalność

Czym się zajmujemy?

  Siostry starają się naśladować Chrystusa i Jego Matkę, szczególnie w tajemnicy Ich prostego i ukrytego życia w Nazarecie.
  Ewangelia jest źródłem, z którego czerpią siostry  motywację, siły i światło do realizacji swojego powołania i misji w świecie. Pragną od wewnątrz - na wzór zaczynu ewangelicznego - wpływać na chrześcijańskie kształtowanie społeczności ludzkiej.

 • Zgromadzenie szczególną uwagę zwraca na szerzenie  wiedzy religijnej i kształtowanie sumienia chrześcijańskiego dzieci, młodzieży i dorosłych oraz do współdziałania w duszpasterskich zadaniach Kościoła.
W dziedzinie społecznej siostry współpracują w wychowaniu dzieci i przygotowaniu młodzieży do odpowiedzialnego życia w społeczeństwie oraz niosą różnorodną pomoc ludziom cierpiącym i potrzebującym

Dlaczego Siostry nie noszą habitów?

• Wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu (Kol 3,3)
• Każde życie zakonne jest z pewnego względu ukryte przed światem, tylko różny jest sposób tego ukrycia... Jest to tajemnica, która rozpoczyna się pomiędzy Bogiem a człowiekiem tu na ziemi, a sięga w wieczność, gdzie Boga Ukrytego ujrzymy twarzą w twarz.
• Bolesne fakty wpisane w historię naszego narodu i Kościoła XIX wieku, były wezwaniem do stawiania nowych pytań i odpowiedzi w świetle Bożego Słowa. Prześladowanie, kasata zakonów kazały o. Honoratowi spojrzeć kolejny raz na Chrystusa. Była to nowa rzeczywistość Boga w Betlejem, w Nazarecie, na drogach Palestyny, a potem na Krzyżu, w kawałku Chleba, w każdym człowieku. W tym kontekście zaproszenie Jezusa: "Kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie" (Mk 8,34), wydawało się być jeszcze wyraźniejsze. O. Honorat wiedział, jak wiele dziewcząt pragnęło służyć Bogu poprzez realizację rad ewangelicznych i rozumiał potrzebę, żeby pozostały w swojej Ojczyźnie. Chodziło tylko o to, by pomóc odnaleźć właściwą drogę, chociaż kierunek jest zawsze jeden: "Od Chrystusa... do Chrystusa". Proponowana przez O. Honorata forma naśladowania Go będzie jednak dla wielu "znakiem sprzeciwu". Ale taki był Jezus

Świadectwo siostry

  Zawsze marzyłam o studiach, o filologii chorwackiej... Nie myślałam o zakonie, bo nauka była dla mnie najważniejsza... Według mnie po prostu nie nadawałam się do zakonu pod żadnym względem... Nie próbowałam do siebie nawet dopuszczać takiej myśli... gdyby jednak... To nie dla mnie - powtarzałam sobie.  
 Jezus jednak każdego dnia przychodził, dotykał mnie, wołał po imieniu. Znał mnie przecież bardzo dobrze, wiedział kim jestem, jakie mam wady, jakie mocne strony i w swojej Miłości codziennie cierpliwie wołał i czekał na mnie. A ja miałam inne plany... Jezus cierpliwie czekał... Na przeciw mojej szkoły była kaplica wieczystej adoracji, czasem na długiej przerwie biegłam tam, aby choć przez chwilę poadorować Jezusa... Przychodziłam i słuchałam..., Jezus rozpalał we mnie swoją Miłość.
 W moim sercu zrodził się jednak jakiś dziwny niepokój. Zaczęłam przychodzić tam coraz częściej, przed lekcjami i po lekcjach. Słuchałam... Jezus z miłością patrzył na mnie i czekał na moją odpowiedź... Nie mogłam uwierzyć, że Bóg ma dla mnie zupełnie inny plan, trudno było mi to przyjąć. Wreszcie zdobyłam się na odwagę i powtórzyłam za Maryją: "NIECH MI SIĘ STANIE WEDŁUG TWEGO SŁOWA!" Pokój w sercu i radość w moich oczach promieniowały na wszystkich... Od tego czasu codziennie dziękuję Jezusowi Eucharystycznemu za dar powołania, za zaufanie, że mimo moich słabości, z Jego pomocą, będę dobrą siostrą. Bogu niech będą dzięki, że potrafiłam postawić Jezusa ponad siebie!!! Jestem w Zgromadzeniu Sióstr Służek NMP Niepokalanej, w ukryciu (bez habitu) służę Bogu i ludziom. Codziennie na nowo odkrywam wartość swojego powołania. Na zewnątrz ludzie nie rozpoznają mnie jako siostrę zakonną, niejednokrotnie nie przyszłoby to nawet do głowy. A jednak... Kiedyś spacerując po ulicach jednego z naszych turystycznych miast, zauważyłam siedzącego na schodach młodego człowieka. Często przechodziłam tamtędy i kilkakrotnie zwróciłam na niego uwagę. Pewnego dnia postanowiłam podejść do niego, zanim jednak to zrobiłam pomyślałam, że może jest głodny. Weszłam więc do pizzerii i kupiłam jedną pizzę i usiadłam obok niego. Muszę przyznać, że był bardzo zdziwiony... Nie chciał patrzeć mi w oczy, ale zjedliśmy pizzę rozmawiając... o życiu... Nie był z tego miasta, jak się okazało od kilku miesięcy był bezdomnym i żył z tego co otrzymał od ludzi. Po dłuższym czasie zapytał mnie czy mam "coś wspólnego z Bogiem"... Powiedziałam, że jestem chrześcijanką, katoliczką... Trochę się zdziwił i zapytał co ja w takim razie tutaj robię obok niego... Przyznam, że zabolało mnie to..., ale próbowałam z nim dalej rozmawiać. Jednym z kolejnych pytań jakie mi zadał było: "Kim jest Wasz Bóg? Co On takiego zrobił, że uważacie Go za Boga?" Pierwszy raz znalazłam się w sytuacji kiedy ktoś w ten sposób pytał o Boga. Powiedział do niego: "Słuchaj ... Bóg jest Miłością!" Tylko te trzy słowa. Wystarczyło. Później powiedział mi, że on też jest ochrzczony, ale nigdy nie doświadczył miłości Bożej, ostatni raz modlił się w II klasie szkoły podstawowej. W pewnym momencie odwrócił się w moją stronę i powiedział: "Wiesz, czasem chodzę do kościoła, wszyscy się modlą, a ja siedzę i gadam z tym Bogiem..., mówię Mu o wszystkim..." To naprawdę niesamowite!!! Mówię do niego: "Przecież to najszczersza modlitwa!" Po chwili zobaczyłam w jego oczach łzy... "To ja umiem się modlić?" Rozmawialiśmy chyba 3 godziny, na koniec powiedział mi: "Dobrze, że nie jesteś zakonnicą, bo chyba nie miałbym odwagi o tym wszystkim z Tobą rozmawiać." Uśmiechnęłam się i podziękowałam jeszcze raz Jezusowi, że wybrał mnie , abym była narzędziem w Jego ręku.

Siostra Służka.

PATRON

Imię wywodzi się z germańskiego słowa oznaczającego - spokój lub ze skandynawskiego - silny, dzielny. Św. Roch, pielgrzym żył prawdopodobnie w latach 1295-1327 lub 1345-1379. więcej